Kredyt hipoteczny przekraczający nasze możliwości. Czy to w ogóle możliwe? Przecież bank sprawdzał naszą zdolność kredytową. Tak, ale to było jakiś czas temu. Ceny, żywności, mediów i innych stałych wydatków były nieco inne niż dzisiaj. Ponadto nierzadko metoda wyliczania owej zdolności kredytowej przez bank była nieco liberalna, z przymrużeniem oka. Jak bowiem inaczej nazwać algorytm, który zakładał 3,4 lata temu, że po odjęciu raty kredytu i innych stałych wydatków na członka rodziny, pozostającego w jednym gospodarstwie z kredytobiorcą, musi pozostać 300-400zł. Za takie pieniądze ciężko faktycznie przeżyć. Ale cóż, trudno się dziwić, w końcu banki mają interes w udzielaniu kredytów i robią tak, aby gdzieś wypośrodkować ryzyko nierzetelnych spłata rat i zysk z udzielonej pożyczki. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze wszelkiego rodzaju kredyty tzw. łatwe czy szybkie, udzielane przez różne instytucje bankowe i niebankowe na uproszczonych zasadach na stosunkowo nieduże kwoty, za to z wysoką marżą, wysoką prowizją i wysokimi odsetkami. Kiedy skumuluje się nam kilka kredytów, nierzadko zaciągniętych w sposób pochopny i jeszcze dorzucimy do tego modną kartę kredytową, którą też trzeba spłacać, to sytuacja zaczyna być trudna, a czasami wręcz dramatyczna.
Co więc zrobić, kiedy okazuje się, że nie dajemy rady, że aby spłacić zobowiązania musielibyśmy zaciągnąć następny kredyt, który znowu podwyższy nasze miesięczne zobowiązania, który uratuje sytuacje tylko chwilowo. Jak wybrnąć z tej sytuacji, którą bardzo trafnie wielu nazywa po prostu pułapką kredytową.
Pierwsze co należy zrobić, udać się do banku i uczciwie przedstawić swoją sytuację. Należy zacząć negocjować z bankiem od przekalkulowania swoich możliwości. Trzeba wyznaczyć kwotę, jaką możemy co miesiąc odprowadzać na poczet rat kredytowych lub jeżeli to niemozliwe to spróbować skonstruować jakiś plan naprawy naszych osobistych finansów. Może to być próba znalezienia dodatkowego dochodu np. w przeciągu okresu pół roku, lub pozbycie się jakiegos obciążenia finansowego np. samochodu. W taki sposób pokazujemy przedstawicielowi banku, że to co się stało z naszą zdolnością kredytową to tylko tzw. „wypadek przy pracy”, że nie poddajemy się, nie próbujemy oszukiwać nie płacą rat, tylko szukamy konstruktywnych rozwiązań. Bank widząc, że mamy konkretny plan poprawy swojej sytuacji ekonomicznej, oraz że działamy w tym temacie chętnie przystanie na nasze propozycje czy to obniżenia raty czy też jej czasowego zawieszenia. Bank woli trochę zaczekać niż uruchamiać proces windykacyjny. Bank woli przez jakiś czas dostawać mniejsze raty, ale nie tracić klienta. Wreszcie bank też sporo ryzykuje, bo jeżeli nie pomoże kredytobiorcy i pomoże tym samym mu zbankrutować to może mieć poważne problemy z odzyskaniem pożyczonych pieniędzy. Wystarczy bowiem, że niefrasobliwy kredytobiorca zainwestował bankowe pieniądze w nieruchomość, która np. straciła na wartości rynkowej z uwagi na pogorszenie się atrakcyjności lokalizacji tej nieruchomości i w tym momencie bank mimo zatrudnienia windykatora i komornika może całej kwoty nie odzyskać. Dlatego dla banku zawsze lepiej jest gdy klient wykazujący chęć współpracy będzie robił wszystko, aby kredyt spłacać.
Co jeszcze można zrobić z trudnym kredytem? Można zaciągnąć kredyt konsolidacyjny. Ten jednak rzadko bywa atrakcyjny, chyb że jesteśmy wstanie go zabezpieczyć hipoteką. Wtedy faktycznie może znacząco obniżyć naszą ratę korzystając z korzystniejszego oprocentowania kredytu konsolidacyjnego lub wydłużając jego spłatę.
Możemy również ogłosić upadłość konsumencka. Ta jednak jest dość mocno uwarunkowana. Można to bowiem zrobić tylko w sytuacji, kiedy przestaliśmy spłacać zadłużenie z powodów losowych np. kiedy podupadliśmy na zdrowiu i w wyniku tego np. straciliśmy źródło dochodu. Nasze długi zostają wówczas zmniejszone i rozłożone na mniejsze raty, ale w konsekwencji tracimy np. mieszkanie, które kredytem finansowaliśmy. Upadłość konsumencka może być ogłoszona tylko raz w życiu.
Najgorsze, co możemy zrobić, to nie zrobić nic. Nie wykazać się żadną aktywnością, nie podjąć żadnych działań i czekać na to, co kolejne dni nam przyniosą, a przyniosą niestety windykatora i komornika, którzy postarają się wyegzekwować od nas wszystko co się da aby bank otrzymał pieniądze, które nam pożyczył. Oprócz wartościowych przedmiotów materialnych lub finansowanej kredytem nieruchomości stracimy również zdolność kredytową i możliwość zaciągnięcia pożyczki w przyszłością z niechlubnym wpisem do Biura Informacji Kredytowej, która stanowi podstawową ogólnopolską bazę informacji o nierzetelnych dłużnikach, z której korzystają wszystkie banki i inne instytucje przy rozpatrywaniu wniosków o udzielenie kredytów.
TAGI: upadłość konsumencka, bank, kredyt hipoteczny, pożyczki, kredyt konsolidacyjny, kredyt, kredyty, raty kredytu |